czwartek, 4 czerwca 2015

Nowoczesna sztuka fast foodu: odechcę Ci się jeść od samego patrzenia

Jeżeli masz ochotę zjeść coś słodkiego bądź niezdrowego koniecznie musisz obejrzeć pracę pewnego artysty. Od razu odechcę Ci się jeść. James Ostrer pochodzi z Wielkiej Brytanii i tworzy niekonwencjonalne projekty przy pomocy jedzenia. Łączy fast food ze sztuką plemienną. 


James potrafi w niesamowity sposób ukazać sztukę ludową poprzez niezdrowe, wysoko kaloryczne przekąski. Chce w ten sposób zamanifestować obrzydliwość dzisiejszego jedzenia i jego szkodliwość.


Słodycze i fast foody często dają dużo radości ludziom, którzy je spożywają. Jednak w pracach tego artysty można ujrzeć ich ciemną stronę. Twórczość Ostrera ma ukazać ludziom jedzącym niezdrowo ich własny autoportret. 


Mężczyzna pokrywa swoich modelów tonami cukru, frytek, hamburgerów, czekolady, keczupu i masą jeszcze innych niezdrowych pokarmów. Następnie fotografuje swoje dzieło "Chciałem, aby widzowie od nadmiaru tych słodyczy przebudzili się tak, aby już po nie sięgali" mówi Ostrer.
A Wam jak się podoba nowoczesna sztuka fast foodu?












 Źródło:http://thewondrous.com

środa, 3 czerwca 2015

Zjawa Le Loyon straszy mieszkańców Szwajcarii. Ludzie boją chodzić się do lasu.

Od ponad 10 lat Le Loyon jest legendą wśród mieszkańców Szwajcarii, którzy żyją w pobliżu lasów Maules. Le Loyon jest tajemniczą postacią, którą zawsze widuje się w tym samym stroju. Ma ona gruby, wojskowy płaszcz, wysokie buty, nosi maskę gazową, a w ręku trzyma bukiet kwiatów. 


We wrześniu 2013 roku udało się po raz pierwszy sfotografować zjawę. Fotograf amator, któremu udało się wykonać zdjęcie twierdzi: " miał płaszcz wojskowy, wojskowe obuwie i maskę gazową z napisem Army myślę, że jest to jakiś stary typ maski. Postać mierzyła około 1.90 m. Patrzyła na mnie, a potem się odwróciła do mnie plecami i odeszła w milczeniu".

Zagadkową postać poszukują nawet władze miasta. Chodź zjawa nigdy nikogo nie skrzywdziła, to sieje ona terror wśród mieszkańców. W przeszłości bywało, że dzieci na jej widok uciekały z lasu z płaczem. Widuje się ją coraz częściej. Ludzie boją się sami chodzić do Maules. 
Władze miasta poszukują dziwaka, aby przekonać go by nie siał paniki wśród ludzi. Spekuluje się, że nie jest to duch, a jakiś obłąkany pustelnik bądź zapaleniec survivalu, który szykuje się do kataklizmu. Inna teoria głosi, ze być może jest to człowiek, który cierpi na jakąś chorobę skóry dlatego chodzi tak pieczołowicie opatulony.

Nie ważne jakie przyjmiemy założenie w tej historii, jedno jest pewne ta postać jest poszukiwana przez policję, gdyż ludzie jej się panicznie boją. Jednak od 10 lat nie udało jej się schwytać. Być może nie jest to człowiek?
Źródło: http://anomalien.com

wtorek, 2 czerwca 2015

Polska zabawa Escape Room: Masz godzinę, aby wydostać się z pokoju

Polski rynek od pewnego czasu podbija nowa gra towarzyska o nazwie Escape Room. Moda na tego typu rozrywkę przybyła do nas oczywiście z zachodu. Na czym ona polega? Wyobraź sobie, że Ty i Twoi przyjaciele trafiacie do pokoju pełnego różnych przedmiotów. Macie sześćdziesiąt minut  na wydostanie się z niego. Jednak, aby to zrobić musicie rozwiązać kilka logicznych zagadek. Czas mija, jesteście obserwowani, a tajemnice do rozwiązania są naprawdę trudne. Cała fabuła przypomina raczej grę komputerową, w której to Wy możecie być bohaterami.


Takiego typu zabawy pojawiły się u nas naprawdę niedawno. Escape Room można spotkać w Warszawie (Let Me Out), Gdańsku, Wrocławiu (Logical Room) czy Krakowie (Project Escape). W zależności od miejsca tajemniczych pokojów jest do przejścia od dwóch do pięciu. Są one tematyczne, np. istnieje pokój zamordowanego detektywa Johna Monroe, pokój szalonego naukowca, pokój zaginionego dziecka i pokój "Tajemnica bursztynowej komnaty". Różnią się one poziomem trudności. Nie każdemu, który decyduje się na zabawę udaje się rozwiązać wszystkie tajemnice. W takim przypadku przychodzi ktoś z obsługi i otwiera drzwi przegranemu. Może on podać rozwiązanie zagadki bądź nie, gdyż niektórzy gracze decydują się w nią zagrać ponownie.


W zabawie bierze udział od 2 do 5 osób. W czasie zabawy są oni sami zdani jedynie na siebie. Tym, którzy przegrają nie wyjawia się historii, której nie udało im się rozwiązać. Jest to naprawdę trudne, do pokonania jest pełno kodów, haseł i innych elementów, które trzeba za sobą łączyć.


Przed graczami w pokoju znajduje się monitor, który odmierza czas zakończenia zabawy. Czuwa nad nimi Mistrz Gry, który może podsunąć jakąś podpowiedź. 


Czy Escape Room przyjmie się w Polsce? Myślę, że z całą pewnością tak. W naszym kraju nie ma za dużo innych alternatyw, gdzie ludzie mogliby się pobawić. Nasze społeczeństwo jest dziś dobrze doinformowane i łaknie rozrywek jakie dostarcza świat zachodu. 

Źródło: http://natemat.pl

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Francja: Ukryte przez 100 lat podziemne miasta żołnierzy (również Polaków)

Po raz pierwszy w historii możemy mieć szansę obejrzeć wspaniałą kolekcję zdjęć poświęconych najbardziej tajemniczej części I wojny światowej. Mowa tutaj o ukrytych miastach, którymi były podziemne tunele, kamieniołomy czy kopalnie. Skrywały one wielu żołnierzy z różnych frakcji. Autor fotografii, Jeffrey Gusky jako jedyny dostał pozwolenie i dostęp do wszystkich ukrytych miejsc, które znajdują się obecnie pod prywatnymi gospodarstwami we Francji. Fotograf nie miał pojęcia czy ten temat zainteresuje widzów, ale cudowne fotografie nieznanych cudów okazały się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Gusky swoją kolekcję zatytułował jako Ukryty świat I wojny światowej.


Żołnierze ukrywający się przed wrogiem, którzy niejednokrotnie stawiali śmierci czoła chcieli coś po sobie zostawić, chcieli oddać swoje emocje jakie im towarzyszyły w tamtych chwilach. Tworzyli również dla nadziei i dla swojej wiary. W ten sposób powstały kamienne rzeźby, grafiki czy artefakty, które przez prawie 100 lat były praktycznie nietknięte. 

Gusky dostał szansę od losu, aby być pierwszą osobą w historii, która może pokazać ludziom ukryty świat I wojny światowej. Właściciele gruntów pod, którymi skrywało się wiele żołnierzy gorliwie chronili swoich tajemnic. 


"Te podziemne miasta, które widziałem po raz pierwszy w życiu, były najbardziej poruszającym doświadczeniem jakie przeżyłem", mówi Gusky. "Znalezienie setek wiadomości, które powstały ręką żołnierza sprawiają uczucie jakby był on dziś stał przy tobie, gdy je oglądasz. Czuję ogromną odpowiedzialność wobec ludzi, którzy mi zaufali i udostępnili swoje sekrety".
Mężczyzna spędził sześć miesięcy fotografując różne ukryte miejsca. Często zdarzało mu się pracować w całkowitych ciemnościach jak również czołgać się na czworaka w ciasnych przestrzeniach. Dodatkowym niebezpieczeństwem były często spotykane niewypały w postaci granatów ręcznych czy pocisków artyleryjskich. 

POLSKA ARMIA

Gusky odnalazł tysiące dzieł sztuki stworzone przez żołnierzy: polskich, francuskich, brytyjskich, niemieckich, amerykańskich, kanadyjskich, węgierskich, australijskich, chińskich, a nawet afrykańskich. Ich obecność potwierdzała fakt, że trzy różne armie zajmowały te samo podziemne miasto podczas wojny. 


Fotograf wierzy w słuszność swojego zadania" Jestem człowiekiem z misją. Mam nadzieję, że te zdjęcia zmienią sposób myślenia ludzi o I wojnie światowej. Mam nadzieje, że te zabytki będą również chronione przez przyszłe pokolenia. Ukryty świat I wojny światowej daje nam wgląd w mentalność poszczególnych żołnierzy, którzy nie chcieli milczeć w obliczu wojny. Mężczyźni z obu frontów byli ludźmi, którzy czuli i chcieli to wyrazić tworząc. Ich dzieła przypominają nam dzisiaj, że oni tutaj byli i istnieli jako żywe, oddychające istoty".
































Źródło:https://robertoalborghetti.wordpress.com