środa, 16 listopada 2011

Mężczyzna zabity przez szczury

W Fremmantle w Australii Zachodniej doszło do dość niefortunnego wypadku, który odbił się głośnym echem wśród wszystkich mieszkańców z całej okolicy. Historia trzydziestoletniego mężczyzny, który zmarł w miejscowym szpitalu z powodu poważnych urazów pachwiny stała się hitem w stacjach radiowych całej Australii Zachodniej.
Bohater całego zdarzenia Bruce Coltrane pewnego popołudnia tknięty nudą zeszedł do piwnicy, gdzie mógłby z daleka od całej krzątaniny domowej zrelaksować się w sposób znany tylko mężczyzną. Niestety podczas niedwuznacznej sytuacji w jakiej znajdował się mężczyzna przytrafił mu się wypadek.
Bruce Coltrane poślizgnął się i nadział się swoim przyrodzeniem na gwoźdź wystający z podłogi.
Mężczyzna w wyniku szoku i bólu zemdlał. Obudził się po paru godzinach później, aby odkryć, że jego penis, moszna i jądra całkowicie zniknęły. Leżał w ogromnej kałuży krwi, resztkami sił zaczął krzyczeć żona z góry usłyszała przerażający krzyk agonii. Wezwała natychmiastowo karetkę, Coltrane przewieziono pół przytomnego do szpitala, niestety zmarł z powodu odniesionych ran.
Śledztwo wykazało, że podczas, gdy mężczyzna zemdlał rozlał coca-cole, którą się następnie oblał. Krew i słodycz przyciąga szczury, które przystąpiły sobie do pysznej uczty. Z powodu dużej utraty krwi nastąpił zgon.

Nie zrozumiałym jest tylko dla mnie fakt, że historia ta stała się anegdotą stacji radiowych i lokalnej społęczności...Czy wypada z czyjejś śmierć zrobić sobie dobry kawał?