środa, 3 lipca 2013

Prawdziwa historia czarownicy z Tennessee

Opowieści o Wiedźmie Bellów (Bell Witch) były podstawowym punktem każdego ogniska w Tennessee od wielu lat. Są one uważane za najbardziej dobrze udokumentowane historie paranormalnej Ameryki. W 2005 roku Bell Witcha skupił na sobie oczy całego kraju, gdy posłużyła za motyw w filmie Demon Historia Prawdziwa (An American Haunting).


Film niestety nie był dokładnym odzwierciedleniem prawdziwej historii. Nakręcono go w stylu japońskich horrorów. Prawdziwa historia Bell Witch jest o wiele bardziej interesująca i przerażająca niż jej ekranowe odzwierciedlenie.
Na początku 1800 roku człowiek o imieniu i nazwisku John Bell postanowił pójść w ślady wielu innych Amerykanów w tamtym czasie i poszukać nowych perspektyw na zachodzie.Wyprowadził się wraz ze swoją rodziną ze stanu Karoliny i przeniósł się do społeczności Czerwonej Rzeki w Tennessee, obecny dziś Adams, w Tennessee. Młodemu Johnowi udało się. Zdobył wiele hektarów ziemi i zbudował własny dom. Zdobył nawet pracę jako wysoko postawiony urzędnik w lokalnym kościele. Niestety za swój sukces zapłaci potem ogromną cenę. 

Dom rodziny Bellów




W 1817 r. zaczyna się horror rodziny. Pewnego dnia młody farmer zauważył coś dziwnego w swoich uprawach. Było to przeraźliwe stworzenie jakiego nigdy przedtem nie widział. Miało ono głowę królika i ciało dużego psa. Wyciągnął broń i zaczął strzelać w jego kierunku po czym zwierzę zniknęło. Wieczorem Bell znów przeżył coś niezwykłego. Gdy słońce zaszło zaczęły rozlegać się dziwne odgłosy za domem. Przypominały rąbanie drewna, a potem jakby jakieś zwierzę, które coś gryzło. Po tych wydarzeniach dziwne  dźwięki stały się coraz częstsze. Często mężczyzna wybiegał z domu, aby znaleźć przyczynę tych odgłosów jednak bezskutecznie. Niestety z czasem dziwne dzięki przeniosły się do wnętrza domu. Dzieci twierdziły, że w ich pokojach było słychać gryzienie przez co miały kłopoty ze snem. Te dziwne zdarzenie zaczęły przybierać na sile. Doszło do tego, że dzieci, gdy chciał usnąć coś zabierało im kołdry i poduszki.
Rodzinna Bellów zaczęła przezywać horror. Słyszeli cichy głos w nocy, który prawdopodobnie należał do starszej kobiety. Głos przemienił się w końcu w śpiew, który wyśpiewywał pieśni kościelne. Czasem także zaczęto słyszeć jakieś dyskusje. Domownicy zaczęli identyfikować ten głos z czarownicą Kate Batts, po której kupili te ziemie.

John Bells

Synowie Bella, gdy podrośli trafili do wojska. W 1812r. służył pod dowództwem generała Andrew Jacksona w bitwie pod Nowym Orleanem. Jackson w 1819r. był burmistrzem Nashville i został uznany za przyjaciela rodziny Bellów. Przechodząc przez obszar Czerwonej Rzeki, przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych postanowił odwiedzić swoich starych towarzyszy, a także zaspokoić swoją ciekawość dotyczącą plotek o czarownicy z domu Bella.
Jackson, gdy przybył na posiadłość swoich przyjaciół doświadczył dziwnego zdarzenia. Konie, które ciągły wóz nagle się zatrzymały, jakby jakaś niewidzialna siła chciała je zatrzymać. Był na początku zły i krzyczał na swoich pomocników i konie, które nie mogły przejechać. Po mimo wielu prób konie chodź próbowały nie mogły ujść, ani metra dalej. W końcu generał wykrzyczał "To musi być Bell Witch " po tych słowach usłyszał donośny śmiech i głos, który powiedział, że mogą jechać dalej. Jackson był zaskoczony i ostrożnie zbliżył się do posiadłości Bellów.
Jackson w końcu dostał się do domu Johna Bella, w którym dwaj przyjaciele zaczęli rozmawiać. Jeden z pomocników przyszłego prezydenta oświadczył, że był łowcą czarownic i może pozbyć się tego kłopotliwego ducha. Wiedźma Bella chyba się zdenerwowała, gdyż zaczęła bić mężczyznę przy wszystkich tam obecnych osobach. Andrew przekonał się osobiście, że plotki o złej czarownicy są prawdziwe, jego pomocnicy zaczęli błagać go, aby znaleźli inny nocleg,ale ten się uparł, że spędzi noc u swoich przyjaciół. Nie wiadomo czy tamtej nocy przyszły prezydent i jego ludzie również doświadczyli innych paranormalnych zdarzeń.


Postać wiedźmy Kate Batts z 1984r.

John Bell był znaczącą postacią na południu. Za wszelką cenę nie chciał ujawnić zdarzeń, które odbywały się w jego domu. Jednak nie miał wyjścia, gdy duch brutalnie zaatakował jego najmłodszą córkę Betsy. Czarownica ponoć wyrwała jej kłębek włosów i brutalnie ją pobiła zostawiając na jej ciele i twarzy wiele siniaków i zadrapań wraz z ugryzieniami. Pewnej nocy wiedźma nawet przywiązała Betsy do łóżka jej własnymi włosami. John, nie mogąc znieść cierpienia córki postanowił powiedzieć o całej sprawie swojemu bliskiemu przyjacielowi Jamesowi Johnstonowi.
Johnston był sceptyczny nastawiony do opowiadań swojego przyjaciela, ale zgodził się na ochotnika na pobyt w jego domu. Wraz ze swoją żoną Johnston doświadczył nawiedzenia, oboje zostali pobici. 
Czarownica nie tylko dokuczała rodzinie, ale także osobą powiązanych z nimi.
Kiedy Betsy miała poślubić Joshua Gardnera jemu także się oberwano. Kate Batts na początku się z niego wyśmiewała, aż w końcu użyła siły fizycznej. Doprowadziło to do tego, że Gardner odwołał zaręczyny.
Najbardziej jednak czarownica nienawidziła Johna Bella.

Umierający John Bell

Pogrzeb Johna Bella był jednym z największym wydarzeń tamtejszym powiecie, w Tennessee. W czasie chowania jego zwłok rozległ się śmiech i śpiew, którego źródła nie dało się wyjaśnić. Po śmierci Johna wszystko ucichło, jednak tylko na chwilę. Wiedźma powiedziała do żony Johna, że wróci w ciągu siedmiu lat i dotrzymała obietnicy. Znów zaczęła dręczyć rodzinę szczególnie koncentrując się na najmłodszym synu Johna. Po krótkim czasie znów ogłosiła swoje odejście i powiedziała, ze wróci, gdy na ziemi zamieszka lekarz z ich rodziny. Tym lekarzem był Dr Charles Bailey Bell jednak nie udokumentowano czy wiedźma dotrzymała swojej obietnicy.

Dziś niewiele pozostało z dawnej posiadłości Bellów. Jest popularnym miejscem, aby przyjść i sprawdzić czy istnieje ta legendarna czarownica. W tym miejscu liczne sprzęty elektroniczne i aparaty doświadczają usterek. Aparaty robią zamglone zdjęcia, na których często są tajemnicze kule lub plamy. Wielu twierdzi, ze czarownica opuściła posiadłość Bellów i zamieszkała w pobliskiej jaskini.

Jedna z historii głosi, że pewna grupa badająca zjawiska paranormalne, która chciała wejść do tej jaskini doświadczyła podobnego zjawiska do Andrewa Jacksona. Nie mogli wejść do środka. Inny zaskakujący incydent w jaskini odbył się w czasie wycieczki dzieci oprowadzanej przez ówczesnego właściciela nieruchomości Billa Edena. Bill oprowadzał dzieci po jaskini opowiadając im historię wiedźmy Bellów. Jedna dziewczyna z grupy zaczęła kwestionować autentyczność historii czarownicy. Wówczas potknęła się do tyłu i powiedziała, że ktoś uderzył ją w policzek. Bill był bardzo zły i kazał się przyznać kto ją uderzył. Wszyscy zaprzeczali oskarżeniom. Eden w końcu pomyślał, że dziewczynka może kłamać i poświecił latarką po jej twarzy, gdy odkrył czerwony ślad na jej policzku w kształcie dużej dłoni. 

Czy rzeczywiście istniała czarownica Bellów? Historia ta jest bardzo dobrze udokumentowana, a świadkiem jednego z tych zdarzeń był siódmy amerykański prezydent Andrew Jackson. Dzisiejszy właściciel jaskini i posiadłości pozwala na ich odwiedzanie więc jeśli kiedykolwiek znajdziecie się w Adams, w Tennessee powinniście zwiedzić to miejsce. 

1 komentarz:

Milena Stefanska pisze...

Historię Bell Witch znamy wyłącznie dzięki zapiskom jednego z synów Johna Bella. Gdy rozgrywały się dziwne zjawiska chłopak miał kilka lat, a opisał je w swoim pamiętniku dopiero 30 lat później, co skłania do podważenia prawdziwości owych zapisków.
Ponadto nikt nigdzie nie udokumentował podróży Andrew Jacksona do nawiedzonego gospodarstwa, chociaż w latach o których mowa wszelkie ruchy przyszłego prezydenta były skrupulatnie odnotowywane.
Wniosek jaki się nasuwa, to stwierdzenie, iż opowieść o Bell Witch jest fikcją, miejscową opowieścią, którą kiedyś straszyło się ludzi, a dziś zarabia się na niej pieniądze.